Bocianie pisklęta

Możliwość komentowania Bocianie pisklęta została wyłączona | zwierzęta

Jak się okazuje na terenie miasta Szczecina (dzielnica Warszewo) również w trybie Big Brother :-) można podglądać na żywo życie w gnieździe bocianów. Ciekawe czy boćki podobnie jak kilka tysięcy podglądających ich miłośników przyrody na całym świecie są z tego faktu zadowolone. W gnieździe przygodzickich bocianów o których pisaliśmy w marcu wylęgły się już wszystkie pisklęta. Zaglądnij z nami on-line do gniazda bociana w Przygodzicach.

 


Zakaz wstępu do lasu

Możliwość komentowania Zakaz wstępu do lasu została wyłączona | komunikaty

Tutaj możesz śledzić aktualną mapę zakazu wstępu do lasów na terenie kraju.

 


Utajone koźlę

Możliwość komentowania Utajone koźlę została wyłączona | zwierzęta

Na przełomie maja i czerwca na świat przychodzą młode koźlęta. U sarn zapłodnionych w lecie przez pierwsze 5 miesięcy występuje zjawisko ciąży przedłużonej tzw. utajonej, polegającej na zahamowaniu rozwoju zarodka na 150 dni.

Okres ciąży u sarny trwa 290 dni, tj. prawie 10 miesięcy. Odnosi się to do kóz, które zostały zapłodnione w okresie letniej rui, natomiast u kóz zapłodnionych w listopadzie lub grudniu ciąża trwa tylko 4,5 miesiąca. Natura reguluje tak biologię sarn, aby chronić gatunek przed zniszczeniem, bowiem gdyby wykocenie sarn zapłodnionych w lecie nastąpiło w grudniu, byt kożlaków byłby zagrożony na skutek warunków klimatycznych. W związku z powyższym u sarn zapłodnionych w okresie letniej rui występuje zjawisko ciąży utajonej. W okresie od lipca – sierpnia do grudnia ciąża nie rozwija się na skutek braku w organizmie sarny odpowiednich hormonów. Dopiero od grudnia zaczyna się rozwój płodu i wykocenie następuje w maju lub czerwcu w jednym czasie z tymi, które zapłodnione zostały w grudniu.

Koza ma zwykle jednego koźlaka, ale również dość często dwa, a do rzadkości należy, aby miała trzy. Koźlak przez kilkanaście dni do 2 tygodni pozostaje w miejscu wykocenia się kozy, gdyż nie jest w stanie chodzić za nią. Koza żeruje wtedy sarna w pobliżu koźlaka. Po ok. 2 tygodniach koźlak chodzi już za matką. Koźlak ma na bokach tułowia trzy rzędy białych plamek, które po 6 tygodniach giną w związku z otrzymaniem nowej sierści. Koza karmi koźlaka do listopada-grudnia, ale już w drugim miesiącu życia koźlak skubie delikatną zieleninę. Koźlak przy swej matce pozostaje przez cały rok, a czasami i dłużej.

Młode koźlęta często narażone są na ataki drapiezników oraz wałęsających się psów szczególnie w okresie zanim nabiorą zdolności szybkiego biegu. Jedną ze strategii obronnych saren jest brak zapachu młodych oraz pozostawianie ich tuż po porodzie w odosobnionych miejscach. Matka przebywa w pobliżu, ale do miejsca ukrycia koźląt podchodzi tylko na czas karmienia. Koźlęta sarny w pierwszych dniach życia nie mają własnego zapachu. Dzięki temu drapieżniki a nawet psy myśliwskie nie mogą ich wyczuć. Znalezionych przypadkowo w lesie koźląt nie należy dotykać, ponieważ w ten sposób człowiek przekazuje swój zapach, co pozbawia młode naturalnej ochrony przed drapieżnikiem. Nie należy również koźląt zabierać pod pretekstem porzucenia przez matkę. Pozostawianie samotnych młodych w ukryciu jest naturalną strategią obronną wielu gatunków jeleniowatych.

 


Peter’s Kajnow Gallery

Możliwość komentowania Peter’s Kajnow Gallery została wyłączona | Koło Łowieckie, zwierzęta

Tym razem zapraszam na ucztę dla koneserów fotografii przyrodniczej.
Z kolekcji kolegi Piotra Kajnowa. Koniecznie zobacz więcej.

 


Parno, duszno i burzowo

Możliwość komentowania Parno, duszno i burzowo została wyłączona | komunikaty

Słoneczna i sucha pogoda definitywnie sie skończyła. Nowy tydzień przyniesie nam dosyć nieprzyjemna aurę, ponieważ będzie gorąco a do tego wilgotno, parno i duszno. Niebo bedą przecinac błyskawice. Jak zachować się w lesie podczas burzy?

O tej porze roku najlepiej czujemy się, gdy powietrze jest suche, a temperatura przekracza 20 stopni. Jednak, gdy wilgotność powietrza wzrasta, to jednocześnie podnosi się temperatura odczuwalna przez nasze ciało. Kiedy w cieniu jest około 25 stopni, a wilgotność osiąga 80-90 procent, to robi się strasznie parno i duszno. Ciężko jest wówczas swobodnie oddychać. Komfort naszego samopoczucia zmniejsza się, stajemy się senni i rozdrażnieni.

W nadchodzącym tygodniu będziemy mieć do czynienia właśnie z takim typem pogody. Przyczyną będzie napływ powietrza z południa, południowego wschodu i zachodu. Będzie to powietrze bardzo ciepłe, nawet gorące, ale jednocześnie zasilane przez Morze Czarne i Atlantyk w dużą porcję wilgoci. W pierwszej połowie tygodnia będzie jeszcze w miarę spokojnie, ponieważ temperatura będzie oscylować w granicach 15-20 stopni. Poranki będą chłodne z temperaturą rzędu 5-6 stopni. Codziennie możliwe przelotne opady deszczu, a zachmurzenie będzie duże.

W środę (18.05) zdecydowanie się ociepli. Termometry w godzinach popołudniowych pokażą od 20 stopni na północy do 25 stopni na południu kraju. To będzie ostatni tak ciepły dzień bez burz. Od czwartku (19.05) burze pojawiać się będą każdego popołudnia i wieczora w różnych regionach naszego kraju. Najrzadziej grzmieć będzie na północy, a najczęściej na południu. Temperatura będzie sięgać od 25 do nawet 30 stopni.

Niewykluczone, że pod koniec tygodnia pierwszy raz w tym roku przekroczona zostanie granica upału. Dość nietypowo może się to zdarzyć z takim samym prawdopodobieństwem na wschodzie i południu kraju, co na zachodzie. Podczas burz padać będzie ulewnie, możliwe że także z gradem i porywistym wiatrem. Należy się więc liczyć z lokalnymi spustoszeniami w postaci połamanych drzew, uszkodzonych dachów, przerw w dostawach prądu i podtopień.

Nie będzie to spokojny tydzień pod względem pogody, ale o tej porze roku takie zjawiska to norma.

Jak się zachować w czasie burzy w lesie lub na otwartej przestrzeni?

Poza terenem zabudowanym niebezpieczeństwo czyha na nas przede wszystkim w dwóch sytuacjach:

  1. Kiedy jesteśmy najwyżej położonym punktem w okolicy.
  2. Kiedy piorun uderza w najbliższym otoczeniu działa pośrednio tworząc niebezpieczne napięcie krokowe. Po uderzeniu pioruna w ziemię, jego ladunek nie wnika punktowo, ale „rozpływa” sie w promieniu kilkuset metrów. W tym czasie przez powierzchnię ziemi płynie prad, jeśli mamy nogi szeroko rozstawione (np. idąc), powstaje między nimi różnica potencjałów tzw. „napięcie krokowe” które może nawet zabić.

Dlatego w czasie burzy nigdy nie wolno kłaść się na ziemi na otwartej przestrzeni. Należy natychmiast przyjąć pozycję kuczną (w pewnym oddaleniu od np. położonego obok roweru), stawiając  stopy mocno przyciśnięte do siebie i obejmując rękami kolana.

W górach jeśli nie dojdziesz na czas do schroniska, poszukaj bezpiecznego schronienia np. w jaskini. Unikaj kontaktu z mokrymi powierzchniami skał. W żadnym wypadku nie dotykaj drabinek i metalowych części, np. łańcuchów zabezpieczających. Odczekaj  z dalszą wędrówką do końca burzy, wtedy na pewno dotrzesz do domu bezpiecznie.

Widzowie wydarzeń sportowych są zagrożeni w czasie burzy, jeśli stanowią  najwyższy  punkt w okolicy. Największe niebezpieczeństwo czyha  na trybunach oraz w pobliżu masztów flagowych i oświetleniowych i do tych ostatnich nie należy się zbliżać na odległość  mniejszą niż 3 metry.

Pływanie czy brodzenie w wodzie w trakcie burzy jest śmiertelnie niebezpieczne.

Uderzenie pioruna w wodę niesie ze sobą ryzyko porażenia  lub śmierci osób w niej przebywających  nawet z odległości kilkudziesięciu metrów. Dlatego też po zaobserwowaniu pierwszych  objawów  nadciągającej burzy należy wyjść z wody i poszukać bezpiecznego schronienia. Łowiący na otwartych wodach narażeni są  w czasie burzy na największe niebezpieczeństwo. Nawet jeśli akurat ryba chwyciła przynętę, trzeba ją natychmiast zdjąć z haczyka, odłożyć wędkę i odpłynąć do brzegu. Na łódce w czasie burzy należy schronić się pod pokładem, bezwzględnie nie wolno dotykać  metalowych elementów łódki. Środki bezpieczeństwa należy przedsięwziąć przed nadejściem burzy, np. uziemić  wanty przy pomocy metalowych linek.

Myśliwi w obliczu nadciągającej burzy powinni natychmiast opuścić wolnostojące ambony. Na ambonach bądź zwyżkach zbudowanych wśród drzew można łatwo zainstalować ochronę  odgromową na stronie zwróconej do drzew należy pociągnąć przewód miedziany (o przekroju przynajmniej 16mm) tak, aby wystawał kilka metrów nad ambonę i był dolną częścią zakopany w ziemi. 

Kiedy jesteśmy na odkrytej przestrzeni przede wszystkim w żadnym wypadku nie kryć się pod jakimkolwiek drzewem, koło słupa czy masztu! Piorun szuka – i znajduje – najkrótszą ścieżkę do ziemi. Jeśli po drodze „widzi” drzewo, tym lepiej dla niego, upragnione uziemienie nastąpi szybciej. Jasne więc, że trafi tam, a skoro schowaliśmy się pod drzewem, jesteśmy w zasięgu rażenia. Pozbądźmy się metalowych przedmiotów (lasek, wędek, kijów golfowych). Nie kładźmy się na ziemi, lepiej już przykucnąć, a jeśli usiądziemy – to np. na plecaku (uwaga na stelaże). Większe grupy, choć instynkt podpowiada, że w gromadce raźniej, powinny się rozproszyć. Kiedy burza dopadnie nas na łódce, płyńmy do brzegu i chowajmy się pod jakimkolwiek dachem, kiedy w kąpieli – w rzece, jeziorze, odkrytym basenie – wyskakujmy na brzeg co prędzej. Nie gadajmy przez komórkę, najlepiej ją zresztą w ogóle wyłączyć podczas burzy! W czasie podróży będziemy zupełnie bezpieczni w samochodzie zaparkowanym na poboczu – samochód podczas burzy staje się tzw. klatką Faradaya i izoluje nas całkowicie od wyładowań elektrycznych. A czy w domu jesteśmy bezpieczni? Nadchodząca burza to jeszcze nie powód, żeby odciąć od prądu wszystkie domowe urządzenia, ale kiedy grzmi tuż nad naszym dachem, wyłączmy – z gniazdek! – komputery, radia i telewizory. Godzina bez kontaktu ze światem nam nie zaszkodzi, a możemy uratować cenny sprzęt (o ile nie własne życie i zdrowie).

Porażenie prądem polega na błyskawicznym przepływie elektryczności o wysokim napięciu i natężeniu przez ciało ofiary. Uszkadza to układ nerwowy, powoduje zaburzenia lub zatrzymanie akcji serca, czasem rozległe oparzenia, na skórze mogą pojawić się tzw. figury Lichtenberga, zwane figurami piorunowymi – brunatne lub sinoczerwone pasma. Przepływ prądu o takim natężeniu powoduje też gwałtowne skurcze mięśni, które mogą skutkować nawet złamaniami kości. Czy można przeżyć uderzenie pioruna? O dziwo, tak – i to częściej, niż mogłoby się wydawać. Z porażenia piorunem ginie od 3 do 10 proc. trafionych. Ale choć badani po porażeniu błyskawicą często nie ujawniają, nawet podczas tomografii komputerowej, żadnych zmian w mózgu i układzie nerwowym, dochodzi u nich czasem po latach do rozwoju poważnych schorzeń i to właśnie w miejscach, w których piorun wniknął do ciała.

Pierwsza pomoc.

Pierwsza pomoc to coś, czego w teorii jesteśmy gotowi udzielić zawsze i każdemu. Niestety, smutne fakty są takie, że większość z nas nie ma o tym zielonego pojęcia albo zwyczajnie boi się interweniować i zadowala się rolą tępych gapiów. Co robić z ofiarą porażenia piorunem? Na pewno nie zakopywać w ziemi po szyję – podobno takie przesądy jeszcze gdzieniegdzie pokutują. Zamiast więc szukać łopaty i kopać głęboki dół, zbierzmy się na odwagę. Porażonego piorunem można dotykać bez obaw, inaczej niż przy porażeniu prądem z sieci. Bacząc na własne bezpieczeństwo, wezwijmy pogotowie. Sprawdźmy oddech i tętno. Gdy ofiara oddycha sama i czujemy puls, ułóżmy ją na boku i okryjmy. Jeśli porażony nie oddycha, zastosujmy sztuczne oddychanie, jeśli tętno jest niewyczuwalne – tzw. resuscytację, czyli 30 uciśnięć klatki piersiowej w okolicy mostka na 2 oddechy.

 


Przystrzelanie broni

Możliwość komentowania Przystrzelanie broni została wyłączona | Koło Łowieckie, komunikaty, myśliwi, spotkania

W dniu 22 maja 2011 r. o godzinie 9.00 na strzelnicy myśliwskiej „Krzywy Dzik” w Nowogardzie (ul. Bohaterów Warszawy 62) odędzie się przegląd i przystrzelanie broni.

Zobacz dojazd na mapie

 


Szkodliwy ołów

Możliwość komentowania Szkodliwy ołów została wyłączona | komunikaty, myśliwi, polowania

W dniu 13 kwietnia 2011 r. Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł pt: „Polują i trują” w którym porusza temat wpływu na środowisko naturalne ołowiu pochodzącego z amunucji. 

Poniżej treść artykułu:

Myśliwi nie tylko polują, ale przy okazji zatruwają środowisko. Ołowiem. Pora zakazać używania ołowianej amunicji – postulują coraz częściej naukowcy.

W samej tylko Unii Europejskiej poluje ok. 6,5 mln myśliwych. Większość z nich używa ołowianej amunicji. Jest ona tania, a poza tym miękka i przy uderzeniu w ciało zwierzęcia płaszczy się i powoduje większe spustoszenie. Dlatego zranione nią zwierzęta mają małe szanse przeżycia, a myśliwy większe na ich znalezienie. Ale nie każda kula trafia.

 

Uczeni oceniają, że co roku tylko w Unii Europejskiej myśliwi zostawiają w środowisku ok. 40 tys. ton ołowiu. Dla porównania – w Polsce roczna jego emisja pochodząca z transportu i przemysłu jest oceniana na 400 ton. I uważa się, że to sporo.

W USA, gdzie częściowo zakazano używania ołowianej amunicji, stwierdzono, że zatrucia ołowiem pochodzącym z kul myśliwskich zagrażają wielu gatunkom ptaków. Szczególnie wodnym – kaczkom, gęsiom – które zjadają śruciny z pokarmem. Podobnie dzieje się z kurakami i gołębiami. Wreszcie zatruwają się ptaki padlinożerne, takie jak sępy, kondory i orły, które zjadają postrzelone przez myśliwych zwierzęta. Ostatnio naukowcy alarmowali, że ołów jest także poważnym zagrożeniem dla z trudem uratowanych kondorów kalifornijskich. Ocenia się również, że nawet 15 proc. zgonów bielików amerykańskich w USA i Kanadzie wywołanych jest zatruciem ołowiem. A w Wielkiej Brytanii wykryto je u kań rudych.

Ołów zagraża jednak nie tylko ptakom i padlinożernym ssakom. Jego duże ilości mogą zakłócać procesy tworzenia krwi, powodować zaburzenia neurologiczne, a także opóźniać rozwój umysłowy dzieci.

Możemy zostać nim podtruci także i my, kiedy jemy dziczyznę. Okazuje się, że samo wyjęcie kuli to za mało. Mikrodrobinki ołowiu rozchodzą się po strzale w ciele zabitego zwierzęcia nawet na kilkadziesiąt centymetrów od miejsca uderzenia. Podgrzanie i obróbka termiczna takiego mięsa tylko zwiększa ich toksyczne działanie.

W Polsce na razie jest na ten temat dość cicho, choć 100 tys. polskich myśliwych „emituje” zapewne więcej ołowiu do środowiska niż wszystkie  samochody. Wyjściem byłoby wprowadzenie całkowitego zakazu używania ołowianej amunicji i zastąpienie jej np. stalową. Na to myśliwi jednak nie chcą się zgodzić. W wielu krajach Europy protestowali przeciwko takim zapisom, twierdząc, że nie stać ich na taką zmianę.

A szkoda, bo to oni powinni być najbardziej zainteresowani. Badania krwi u amerykańskich myśliwych wykazały, że mają oni wyraźnie podwyższony poziom ołowiu i są najbardziej narażeni na choroby z tym związane.

źródło: gazeta wyborcza

 


TVN leśni śmieciarze

Możliwość komentowania TVN leśni śmieciarze została wyłączona | komunikaty

W dniu 12 maja 2011 r. telewizja TVN wyemitowała program Uwaga „Leśni śmieciarze”. Zobacz więcej on-line.

 


Oko kamery w lesie

Możliwość komentowania Oko kamery w lesie została wyłączona | komunikaty

W 2010 r. w lasach zebrano ponad 115 tys. metrów sześciennych śmieci.
Na walkę z tym problemem Lasy Państwowe wydają co roku ok. 20 mln. zł.
Śmieci w polskich lasach to plaga.

W nadleśnictwie Supraśl w Puszczy Knyszyńskiej już pierwszego dnia kamera „złapała” dwie osoby wyrzucające śmieci. Można je było na nagraniu bez problemu rozpoznać. Jeden z mieszkańców pewnego kwietniowego wieczoru przyjechał do lasu i wyrzucił stary telewizor. Nie wiedział, że obserwuje go kamera. Bardzo się zdziwił, gdy pod jego dom podjechali strażnicy leśni. Dostał mandat w wysokości 500 zł i musiał zabrać swój telewizor z lasu . Leśnicy mają nową broń na śmieciarzy: w dziuplach, budkach lęgowych, w krzakach montują kamery, które nagrywają sprawcę. Zamaskowana kamera nie służy do podglądania ludzi,  choć za jej pośrednictwem leśnicy niejedno już widzieli.

Zdaniem Anny Malinowskiej, rzeczniczki Lasów Państwowych, to problem ogólnopolski, dlatego przenośnych kamer będzie przybywać. Urządzenia wyposażone w czujniki ruchu zaczynają rejestrować obraz, gdy w ich zasięgu zjawi się człowiek albo zwierzę. Strażnicy leśni otrzymują SMS, że kamera się włączyła. Obraz z niej mogą oglądać na ekranie komputera albo w telefonie komórkowym. Do tej pory leśnicy mieli problem, by złapać sprawcę zaśmiecania. Teraz w identyfikacji pomagają kamery.
Śmiecenie to też duży problem ekologiczny. Proszę sobie wyobrazić, że jedna mała bateria od zegarka może zanieczyścić 400 litrów wody! A takich baterii trafia do lasu tysiące, podobnie jak innych niebezpiecznych odpadów. Zwierzęta w śmieciach znajdują resztki pożywienia, a przy okazji połykają torebki foliowe, które je zabijają.
Na terenie warszawskiej RDLP leśnicy zainstalowali już kilkadziesiąt kamer, a mieszkańców ostrzegają tabliczki, że las jest monitorowany.Leśny monitoring rejestruje zresztą nie tylko śmieciarzy, ale i złodziei drewna czy samochodów, którzy w lesie rozkręcają auta. Kamer w polskich lasach ma przybywać. Sprawdzają się, więc nadleśnictwa chętnie je kupują.

źródło: gazeta wyborcza

 


Czempińskie sokoły

Możliwość komentowania Czempińskie sokoły została wyłączona | zwierzęta

 

Stacja Badawcza Polskiego Związku Łowieckiego w Czempiniu od wielu już lat prowadzi hodowlę sokoła wedrownego – gatunku, który prawie wyginął w przyrodzie. 
„Sokoły i ludzie” – ogladnij krótki film o hodowli sokoła wędrownego w Polsce (22 min.) Celem hodowli rzadkich gatunków jest odbudowa ich dzikich populacji poprzez wsiedlanie do środowiska naturalnego młodych osobników wyhodowanych w warunkach wolierowych.  W ramach ogólnopolskiego Programu Restytucji zatwierdzonego i nadzorowanego przez Ministerstwo Środowiska, w Stacji wyhodowano ponad 100 młodych sokołów, które następnie wsiedlono do przyrody w Wielkopolsce, na Pomorzu i Dolnym Śląsku.W Stacji znajdują się również dwie pary orłów przednich -jedyne w kraju dające potomstwo (fot. R. Laskowski). Jest to gatunek znacznie trudniejszy w hodowli niż sokół, dlatego sukcesy są również skromniejsze. Do tej pory udało się tutaj odchować 3 młode orły, z których jednego podłożono do gniazda dzikiej pary w Karpatach. Został przez nie wychowany i opuścił gniazdo. Bardziej pospolitym gatunkiem jest jastrząb, którego hodowla ma cel sokolniczy , młode ptaki są układane do polowań przez sokolników. W Stacji znajduje się jedna para hodowlana, która co roku daje 3-4 młode ptaki.
Stacja od wielu lat jest głównym ośrodkiem organizacyjno-szkoleniowym „Gniazda Sokolników” – ogólnopolskiego klubu działającego w ramach Polskiego Związku Łowieckiego. Swoją siedzibę ma tu Zarząd Klubu, odbywają się spotkania i zebrania organizacyjne a także specjalistyczne kursy sokolnicze.

 


CURRENT MOON
Pogoda Gryfice z serwisu
szkody zobacz kto nas odwiedza